Rozdział III
I znów sobota jak sobota .Wciąż nie mogłam zapomnieć o
kuzynie Wic. On na serio mi się podobał .Moje rozmyślania przerwał sms od Wic „Hej
Soni mój kuzyn chce cię przeprosić”. Szybko wystukałam odpowiedź „Ok.” . Jaka
ja jestem szczęśliwa znów zobaczę chłopaka ,który mi się podoba. Najszybciej
jak potrafiłam poszłam do Wic.
-Hej Wiki.-powiedziała d niej.
-Hej Sonia jak szybko.- odpowiedziała ,ale ja jej za bardzo
nie słuchałam.
-Gdzie ten twój kuzyn ?-spytałam ,bo nigdzie go nie było.
-Wiesz on powiedział, że cię przeprosi ,ale tylko w cztery
oczy. Zgadzasz się ? –ja oczywiście wiedziałam co odpowiedzieć lecz udawałam
,że się namyślam.
-Tak zgadzam się .-powiedziałam to rozsądnym tonem chyba mi
uwierzyła.
-Ok. Michał możesz przyjść, a ja się ulatniam- i już
pobiegła do domu.
Gdy go
zobaczyłam to po prostu poczułam ,że jestem zakochana.
-Hej nie gniewaj się za to no wiesz- miał przesłodką
przepraszającą minę.
-Nie gniewam się, a i tak w ogóle to jestem Sonia-uff to już
początek znajomości.
-Ja jestem Michał.-pomyślałam „Wiem” ,ale powiedziałam:
-Miło mi poznać, a tak w ogóle to serio ci się podobam ?-wreszcie
o to zapytałam.
-Noo tak ,ale ja pewnie się tobie nie podobam-może coś z
tego wyniknie.
-Otóż odwrotnie bardzo mi się podobasz-po tych słowach wyciągnęłam
kartkę i długopis i napisałam pod numerem „To mój numer zadzwoń ,ale nie mów
Wiki”
Wreszcie zobaczyłam jego uśmiech, a potem pożegnaliśmy się i każde
poszło w swoją stronę...............................................................
Akurat mam wenę więc jest .